Wrocławska drużyna piłkarska Śląsk ma bogatą historię i sporą armię kibiców. Ale czy ma swój hymn? Co myślą o nim kibice? Co tak naprawdę śpiewają na stadionie? Dowiedzmy się razem na iwroclaw.com.
O Wrocławiu pragnę marzyć

Szkoda, ale Śląsk nie ma oficjalnego hymnu. Oczywiście są pieśni śpiewane przez kibiców, ale to trochę inna sprawa. Piosenka „O Wrocławiu pragnę marzyć” kandyduje do roli hymnu WKS-u, choć są na nią pewne narzekania.
„O Wrocławiu pragnę marzyć…” to piosenka z dość patriotycznym tekstem, na swój sposób piękna i liryczna, ale nie do końca pasująca do stadionowej energii. Oto tekst:
O Wrocławiu pragnę marzyć,
We Wrocławiu pragnę żyć.
I Śląsk Wrocław dopingować,
I ze Śląskiem w zgodzie być.
Ref.
Więc do boju W.K.S.’ie,
Po zwycięstwo naprzód marsz.
Śląsku Mistrzem Polski będziesz,
Jak tak dalej będziesz grać.
Gdy na stadion się wybieram,
Dopingować będę ich.
Naszych chłopców z Oporowskiej,
By do boju, naprzód szli.
Ref.
Gdy do Twierdzy swej przybyłem,
Zrozumiałem wtedy, że
Najwierniejszych masz kibiców,
Którzy dali serca swe.
Ref.
Kto na sercu ma herb Śląska,
Musi dumnie nosić go.
Najważniejsza to zasada,
By przekazać innym ją.
Oczywiście zawiera kluczowe piłkarskie słowa i zwroty, ale czy jest w stanie „podkręcić” piłkarzy?
Hymn jest wyrazem przywiązania kibiców do miasta i klubu, gloryfikuje ich. Słowa piosenki zdają się podkreślać chęć kibiców do życia we Wrocławiu i marzenia o nim. Piosenka zawiera również wezwanie do zwycięstwa i zapowiedź, że Śląsk zostanie mistrzem Polski, jeśli nadal będzie tak grał. Ten utwór miał być hymnem po przeprowadzce do Alei Śląska.
Piosenkę grano przez około rok, ale wciąż nie zyskała sympatii kibiców. Woleli oni piosenkę Waldemara Kasty, ale o tym poniżej. Co jest nie tak z hymnem?
– Nowy hymn Śląska to jakaś tragedia. Ta pieśń, nie dość, że nie zagrzewa do boju, to wręcz do niego zniechęca. Czy naprawdę dla takiej drużyny nie można było wymyślić czegoś lepszego? – pisał w 2011 roku jeden z kibiców WKS-u.
Fan twierdzi, że piosenka Kasty była o wiele bardziej odpowiednia do tej roli, ponieważ wyraża pewne emocje, powoduje, że chce się walczyć, a do tego jest w niej ambicja i determinacja. Jednak zwrotka „O Wrocławiu pragną marzyć” jest trudna do skandowania. Same słowa nie są złe, ale nijaka melodia wszystko psuje.
Kibic zwraca też uwagę na wers “Śląsku mistrzem Polski będziesz, jak tak dalej będziesz grać”, który sugeruje, że drużyna gra dobrze, ale hymn powinien być bardziej uniwersalny. Co jeśli wyniki drastycznie się pogorszą? Wtedy będzie to wyglądało jak satyra, a nie hymn.
Jaki są opcje?
Co zatem krzyczą lub śpiewają kibice wrocławskiego klubu? Mają alternatywne wersje przyśpiewek, takie jak piosenka wykonywana na melodię Marsylianki: “Do boju WKS, do boju WKS! Więc marsz, marsz, marsz. Do boju marsz. Zwycięstwo czeka nas!”. Inną popularną przyśpiewką jest “Jestem ze Śląskiem i zawsze przy nim będę”. Zawiera standardowe patetyczne okrzyki „Tylko Śląsk, nasz wielki WKS” itp.
Dzieło Kasty, hymn czy nie?

Ale fani mają też piosenkę Kasty. Jej tekst możecie znaleźć w sieci pod nazwą Śląsk Wrocław (dodajcie też nazwę wykonawcy i słowo „piosenka”). Utwór ten był tradycyjnie śpiewany przed meczem i w przerwach. Jakie są zatem zalety tej opcji?
Wiele osób uważa, że ten głos i sama energia są bardzo motywujące. Kiedy dziesiątki tysięcy fanów śpiewają taką piosenkę, to naprawdę może przyprawić cię o gęsią skórkę, prawie jak „You`ll Never Walk Alone”. Być może stało się tak dlatego, że Kasta jest prawdziwym fanem klubu, a nie tylko wypełnia zlecenie, będąc z dala od futbolu.
Waldemar mówi, że nie uważa tego utworu za hymn. Mimo to włożył w nią serce i duszę, a także zarobił sporo pieniędzy. Autorowi zależało na stworzeniu atmosfery przepychu i rycerskości. Chciał, aby pieśń mobilizowała do walki, ale nie wyglądała jak nowa „Bogurodzica”. Kasta trochę bał się odpowiedzialności, ale podszedł do zadania bardzo poważnie. Niektórzy koledzy muzyka potwierdzili, że utwór wywarł na nich ogromny wpływ emocjonalny.
Po stworzeniu tej piosenki zawodnicy Śląska zdobyli srebrne medale, z czego wrocławski raper był oczywiście dumny. Nie wszystko jednak układało się dobrze w historii tego utworu. W momencie premiery, na meczu z Lechią, sprzęt na stadionie był niesprawny, co oczywiście zepsuło odbiór utworu lirycznego. Był to jednak dopiero „pierwszy naleśnik”, a później sytuacja ta została naprawiona. Kasta chwali się też, że niektóre teksty okazały się prorocze – WKS rzeczywiście został mistrzem Polski. Zaznacza również, że zgodnie z warunkami umowy z klubem, nikt poza nim nie ma prawa do wykonywania piosenki.
Wrocławski muzyk ze smutkiem wspominał też, że w pewnym momencie kibice przestali śpiewać jego piosenkę. Wciąż jednak marzył, że pewnego dnia wszystkie 40 000 fanów na stadionie zaśpiewa piosenkę jednym głosem. To byłoby niesamowicie wzruszające!