9 lutego 2026

Epidemie w historii Wrocławia: przegląd ogólny

Related

Sensory dla robotów: wkład Wrocławia w przyszłość maszyn z instynktem

Wyobraź sobie robota, który nachyla się, by podnieść szklankę...

Samonaprawialny beton – wynalazek, który przedłuża życie budynków

Beton pęka. To normalne – starzeje się, wchłania wilgoć,...

Neurobiolog Paweł Tabakow: jak jeden lekarz z Wrocławia ruszył medycynę z martwego punktu

Wyobraź sobie, że słyszysz: „To beznadziejna sprawa. Ten człowiek...

Światłowody z Wrocławia: jak miasto stało się centrum rozwoju technologii optycznych

Światłowody to jedna z kluczowych specjalizacji technologicznych Wrocławia, o...

Share

Z historii wiemy, że dżuma była jedną z najgorszych chorób średniowiecza. Wrocław również nie został oszczędzony, ale w mieście miały miejsce inne epidemie, które pochłonęły setki i tysiące istnień ludzkich w krótkim okresie czasu. W dalszej części na iwroclaw.com zbadamy te smutne wydarzenia z czasów starożytnych i współczesnych oraz przeprowadzimy analizę.

Dżuma

Jeśli mowa o czasach średniowiecza, dżuma, według historyków, pojawiała się w mieście co 10-15 lat, powodując ogromne straty. W tamtych czasach lekarze byli bardzo cenieni i byli przedmiotem porwań. Maciej Łagiewski, dyrektor Muzeum Miejskiego Wrocławia, porównuje to do sytuacji, w której ze stolicy Dolnego Śląska zostałby porwany znany lekarz, na przykład profesor Krzysztof Simon, a miasto musiałoby go wykupić.

Gdy wiosną 2020 r. we Wrocławiu obowiązywał lockdown związany z koronawirusem, a miasto nagle opustoszało, przypomniało to historykom o epidemiach opisywanych w kronikach z XVI i XVII wieku, kiedy to w mieście zamykano karczmy i szkoły, kościoły stały puste, a rozrywka była zakazana. Jednak starożytne opisy epidemii były znacznie bardziej dramatyczne. Procesje z powozami pogrzebowymi wypełnionymi zwłokami nieustannie ciągnęły się ulicami, a dzwony, które regularnie rozbrzmiewały w lokalnych kościołach, potęgowały atmosferę przytłaczającego niepokoju.

Epidemie, w szczególności dżumy, nawiedzały Wrocław i kontrolowaną przez niego część Śląska dość często, towarzysząc okresom wojen i migracji. Wiadomo, że zaraza z 1568 roku pochłonęła życie prawie dziewięciu tysięcy osób, czyli około jednej trzeciej populacji miasta. W Muzeum Miejskim Wrocławia znajduje się tablica upamiętniająca ofiary epidemii, która pełni funkcję świeckiego pomnika.

Skąd wieje wiatr epidemii: percepcja wrocławian i fakty

Epidemie w średniowieczu występowały z różną częstotliwością i miały różne skutki. Z reguły przychodziły z zachodu, na przykład z Włoch. Badania epidemii z przeszłości pokazują, że choroby takie jak dur brzuszny i czerwonka często szalały podczas wojen, kiedy nikt nie dbał o warunki sanitarne. Dowody wskazują, że choroby te były odpowiedzialne za 70 procent zgonów podczas konfliktów zbrojnych.

Jednak we Wrocławiu, podobnie jak w wielu innych miastach, zwyczajowo winą za epidemie obarczano Żydów, którzy rzekomo wlewali trujące substancje do studni i źródeł. Te masowe infekcje często nazywano zarazą lub morowym powietrzem. Kiedy dzieła historyczne opisują plagę, używają raczej niejasnego opisu objawów, co utrudnia dokładną identyfikację choroby, lecz istnieją powody, by sądzić, że najczęściej była to dżuma.

Czasami pojawienie się śmiertelnej choroby wywoływało zabobonny strach, a morowe powietrze uważano za karę za popełnione grzechy. I o ile oskarżanie siebie o grzechy mogło mieć jeszcze przynajmniej jakieś pozytywne konsekwencje (skrucha, pokora), o tyle oskarżanie Żydów prowadziło do wybuchu innego rodzaju zarazy – nienawiści do ludzi innego narodu. Mówiono, że Żydzi z religii, celowo zatruwali źródła wody lub powietrze, aby zaszkodzić chrześcijanom. W rezultacie w wielu miejscach Żydzi zostali zabici przez spalenie lub powieszenie.

Jednocześnie wrocławscy lekarze próbowali znaleźć bardziej realistyczne wersje. Wspominali na przykład o duszącym powietrzu czy trujących oparach wydobywających się ze zwłok, które pozostały po starciach zbrojnych i nie zostały pochowane. Ponadto w ciężkich czasach ludzie byli niedożywieni, co również uważano za możliwą przyczynę chorób. Nawet w tamtym czasie było już jasne dla lekarzy, że infekcja nastąpiła poprzez kontakt z zarażonymi ludźmi, przedmiotami lub odzieżą, których dotykali.

Gdzie chowano zmarłych i jak zabezpieczano się przed chorobami

Gdy pojawiła się potrzeba pochowania ogromnej liczby ofiar epidemii, we Wrocławiu zaczęto budować nowe cmentarze przy kościołach. Po epidemii dżumy cmentarze pozostały w miejscach takich jak kościoły Elżbiety, Marii Magdaleny i Barbary, gdzie utworzono rodzaj zbiorowej mogiły.

W celu ochrony przed epidemiami w przeszłości budowano specjalne wieże strażnicze dla wojska przejeżdżającego przez miasto. Sprawdzano tam dokumenty i poddawano kwarantannie. Aby zwalczać epidemie, miasto postawiło również strażnice przy mostach i bramach.

Ówcześni lekarze, choć bez nowoczesnego sprzętu ochronnego, próbowali leczyć pacjentów różnymi metodami. Stosowali upuszczanie krwi, usuwanie lub wypalanie guzów, podawali mikstury z egzotycznych składników. Lekarze nosili charakterystyczne ubrania – długie, zakurzone płaszcze, skórzane kapelusze i maski z długimi dziobami, które, jak wierzono, chroniły przed „zgniłym powietrzem”. Maski te były często wypełnione ziołami, które rzekomo neutralizowały infekcje.

Jakie były inne epidemie?

Oprócz dżumy najstraszniejszymi chorobami we Wrocławiu, które wywoływały epidemie, były cholera, malaria, ospa i tyfus. Cholera, nawiasem mówiąc, kiedyś poważnie osłabiła armię napoleońską. Podczas pierwszej wojny światowej liczbę ofiar epidemii szacowano na miliony, ale potem do cholery i tyfusu dodano niesławną „hiszpańską grypę”. A w 1963 roku w mieście szalała opisana wcześniej plaga ospy, która trwała 95 dni i doprowadziła do izolacji Wrocławia od reszty kraju. Początkowo lekarze zdiagnozowali chorobę jako ospę wietrzną, dlatego wirus w XX wieku rozprzestrzenił się bardziej, niż powinien.

Z jakiegoś powodu większość artykułów historycznych i przeglądowych związanych z masowymi zachorowaniami we Wrocławiu skupia się na tej drugiej epidemii. Była ona prawdopodobnie jedną z najbardziej rozpowszechnionych w tzw. cywilizowanych czasach. Oczywiście wiemy, że później miasto nawiedził koronawirus, ale to już temat na osobną rozmowę.

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.