9 lutego 2026

Robotyzacja chirurgii we Wrocławiu: gdy chirurga zastępuje mechanizm

Related

Sensory dla robotów: wkład Wrocławia w przyszłość maszyn z instynktem

Wyobraź sobie robota, który nachyla się, by podnieść szklankę...

Samonaprawialny beton – wynalazek, który przedłuża życie budynków

Beton pęka. To normalne – starzeje się, wchłania wilgoć,...

Neurobiolog Paweł Tabakow: jak jeden lekarz z Wrocławia ruszył medycynę z martwego punktu

Wyobraź sobie, że słyszysz: „To beznadziejna sprawa. Ten człowiek...

Światłowody z Wrocławia: jak miasto stało się centrum rozwoju technologii optycznych

Światłowody to jedna z kluczowych specjalizacji technologicznych Wrocławia, o...

Share

Wrocławskie sale operacyjne coraz częściej rozbrzmiewają lekkim stukaniem joysticków. Nie należy tego mylić z rozrywką – tak wygląda nowoczesna chirurgia, w której skalpel trzyma nie chirurg, a jego mechaniczny asystent. Bez rąk i nóg, ale z kamerą, czterema „łapami” i niezłym stażem pracy. Z artykułu na iwroclaw.com dowiedzą się Państwo, kto we Wrocławiu leczy za pomocą robotów, jakie dokładnie operacje powierza się już technice, jak działa system da Vinci i po co chirurgowi wiedza związana z grami komputerowymi.

Robot-chirurg w akcji: czym jest system da Vinci i jak on działa

Tę innowację już wcześniej nieco wspominaliśmy. Ale temat jest tak interesujący i ważny, że warto się na nim zatrzymać dokładniej.

Proszę sobie wyobrazić: chirurg siedzi nie przy pacjencie, a oddzielnie – za konsolą przypominającą coś pomiędzy symulatorem lotów a stanowiskiem pracy projektanta. Przed nim – powiększony dziesięciokrotnie obraz 3D narządów wewnętrznych. Obok – cztery mechaniczne „ręce”, które powtarzają każdy ruch chirurga, ale jeszcze dokładniej i bez mikroskopijnego drżenia. To właśnie jest system da Vinci.

Idea jest prosta: jeśli istnieje możliwość zmniejszenia nacięcia, zwiększenia precyzji ruchów i zmniejszenia utraty krwi – dlaczego nie spróbować? Robot nie decyduje, co ciąć – on tylko wykonuje. Cała skomplikowana część pozostaje w gestii lekarza, tyle że teraz może on pracować bez fizycznego zmęczenia, z maksymalną koncentracją.

We Wrocławiu w połowie lat 2020. używane jest już czwarte pokolenie systemu da Vinci. To jeden z najbardziej zaawansowanych modeli: ma wysoką rozdzielczość obrazu, delikatne manipulatory i funkcję „inteligentnego” skalowania ruchów. Jeśli lekarz lekko naciśnie joystick – robot porusza narzędziem jeszcze wolniej. Ponieważ w narządach wewnętrznych lepiej unikać pośpiechu. I dlatego, jeśli chirurg miał doświadczenie w grach, to jest to tylko na korzyść.

Sama maszyna wygląda masywnie – waży około 900 kg. W Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu trzeba było nawet wzmocnić strop, zanim można było ją zainstalować na sali operacyjnej. Ale pacjenci o tym nie myślą: dla nich wszystko ogranicza się do kilku małych nacięć i znacznie krótszego niż dotychczas pobytu w szpitalu.

Kto i w jakim celu operuje z pomocą robota we Wrocławiu

We Wrocławiu chirurgia robotyczna już dawno nie jest postrzegana jako egzotyka. To codzienna praktyka w kilku szpitalach miasta. Pionierem stał się Wojewódzki Szpital Specjalistyczny, gdzie już w 2010 roku pojawił się pierwszy da Vinci. Potem dołączyły inne: Uniwersytecki Szpital Kliniczny z Uniwersytetem Medycznym i Szpital Wojskowy przy ulicy Weigla. Technika jest bardzo poważna, a lekarze doskonale przygotowani. Nic dziwnego, że liczba (udanych!) operacji stabilnie rośnie.

Co konkretnie robi się tutaj za pomocą robotów? Najczęściej są to interwencje urologiczne. Prostatektomie stały się klasyką gatunku: mniej powikłań, dokładniejsze usunięcie, większe szanse na zachowanie funkcji. Ale to nie wszystko. We Wrocławiu da Vinci jest już aktywnie używany w onkologii – do resekcji guzów, oraz w ginekologii – zwłaszcza przy leczeniu endometriozy lub usuwaniu zmian.

We Wrocławiu przeprowadzono już także operacje kardiochirurgiczne z pomocą robota. Pracowano, a dokładniej «grano na konsoli» w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Profesor był w roli dyrygenta, a manipulatory wykonywały ultradokładne ruchy w pobliżu serca. Kto by pomyślał o czymś takim nawet pod koniec XX wieku?

Oznacza to, że wrocławskie szpitale opanowały tę technikę jako codzienne narzędzie. Pacjentom to w żaden sposób nie szkodzi.

Robot kontra skalpel: zalety dla pacjenta (i trochę o problemach)

Idea jest całkiem zrozumiała: jeśli można ciąć mniej boleśnie – dlaczego by tego nie robić? Chirurgia robotyczna to właśnie zapewnia. Mniejsze nacięcia, mniej krwi, mniej bólu po operacji. I jeszcze jeden bonus – pacjent szybciej dochodzi do siebie, często już po kilku dniach opuszcza szpital bez poważnych ograniczeń.

Robot również nie drży. Tam, gdzie ludzka ręka może drgnąć o milimetr, mechaniczna wykona wszystko filigranowo. A w niektórych obszarach ten milimetr decyduje o bardzo wielu rzeczach – na przykład, czy pacjent będzie kontrolować oddawanie moczu po operacji. W urologii i ginekologii jest to krytyczne.

Jest też druga strona medalu. Po pierwsze, cena. Jeden da Vinci kosztuje tyle, co nowa sala operacyjna na kilka stołów. Dodajmy wydatki na materiały eksploatacyjne, szkolenie personelu, wsparcie techniczne – i wyjdzie suma, której szpital sam nie udźwignie. Właśnie dlatego niektóre procedury w Polsce zaczęto oficjalnie finansować z budżetu. Co prawda, dopiero od 2025 roku. Powoli, ale postęp jest.

Po drugie, potrzebne są umiejętności. Ta maszyna nie działa w trybie «naciśnij przycisk – otrzymasz operację». Lekarz musi przejść szkolenie, zdać testy, potrenować na symulatorze – i dopiero potem otrzymuje prawo zasiąść za konsolą. W przeciwnym razie – ryzyka, których żaden robot nie pokryje. I dlaczego w szkołach nie mówi się dzieciom, jak ważne dla lekarzy są wysokiej jakości gry wideo?

Mimo to, jeśli technika jest w niezawodnych rękach – korzyść jest oczywista. Pacjent otrzymuje dokładną, mniej traumatyczną operację, lekarz – komfortową pracę, szpital – reputację. Tylko personel techniczny szpitala od czasu do czasu wspomina, jak musiał wzmacniać stropy, by ten żelazny gość nie zawalił się razem z sufitem.

Swoją drogą, ciekawe, jak zmienia się postrzeganie chorób. Kiedyś we Wrocławiu budziły strach i mistyczne historie – wspomnijmy choćby film «Plagi Breslau» (choć on jest bardziej o wadach moralnych). Teraz nawet skomplikowana operacja bardziej przypomina kontrolowany proces techniczny niż walkę o życie, jak to było w XIX wieku.

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.