9 lutego 2026

Wydział Farmaceutyczny Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: historia, specyfika, wpływ

Related

Sensory dla robotów: wkład Wrocławia w przyszłość maszyn z instynktem

Wyobraź sobie robota, który nachyla się, by podnieść szklankę...

Samonaprawialny beton – wynalazek, który przedłuża życie budynków

Beton pęka. To normalne – starzeje się, wchłania wilgoć,...

Neurobiolog Paweł Tabakow: jak jeden lekarz z Wrocławia ruszył medycynę z martwego punktu

Wyobraź sobie, że słyszysz: „To beznadziejna sprawa. Ten człowiek...

Światłowody z Wrocławia: jak miasto stało się centrum rozwoju technologii optycznych

Światłowody to jedna z kluczowych specjalizacji technologicznych Wrocławia, o...

Share

Farmacja ma zadziwiającą pamięć, analizuje portal iwroclaw.com. Jej przeszłość to zapach suszonych korzeni, apteki ze skórzanymi tomami na półkach i stare wagi, które ważyły nadzieję w miligramach. A teraz to blask laboratoryjnego szkła, rozszyfrowywanie DNA i leki, które leczą to, co jeszcze wczoraj wydawało się wyrokiem. To przejście od fajansowych moździerzy do technologii cyfrowych jest dobrze odczuwalne we Wrocławiu – mieście z niełatwą historią i bardzo konkretnym podejściem do edukacji.

Właśnie tutaj, na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Medycznego, farmacja żyje pełnią życia: uczy, bada, popełnia błędy, odkrywa, uczy się na nowo. Można, oczywiście, wyobrazić sobie ten wydział jako kolejną „alma mater” z salami wykładowymi i zwykłymi problemami. Ale to byłby błąd. Ponieważ tutaj tkwi coś więcej – doświadczenie, które zaczęło się dosłownie od ruin, i ambicje, które wciąż nie mieszczą się w dziennikach laboratoryjnych.

Od odbudowy do innowacji: krótka historia wydziału

Po II wojnie światowej Wrocław długo przypominał gigantyczne, chaotyczne archiwum. Wydawało się, że wszystko trzeba zaczynać od zera – mosty, dachy, drogi i całe instytucje. W 1946 roku, kiedy jeszcze kurz po ruinach nie do końca opadł, w mieście pojawia się jednostka farmaceutyczna – na razie jako część Wydziału Lekarskiego. Tak w dawnym niemieckim Breslau zaczyna się polska historia farmacji.

Wykładowców szukano wówczas niemal w całym kraju. Studenci – w większości młodzież, która jeszcze pamiętała, czym jest ewakuacja i kartki. Pierwszy nabór imponuje skalą: ponad 100 pierwszorocznych – i to w mieście, gdzie jeszcze nie działały wszystkie linie tramwajowe.

Wydział uzyskał autonomię na początku lat 50. – formalność, która tak naprawdę stała się punktem zwrotnym. Zaczęły powstawać nowe katedry, sale do ćwiczeń, kolekcje ziół i odczynników. A wraz z nimi – nowe tematy do badań: co leczy, jak się łączy, jakie proporcje nie zabiją.

Farmacja była wtedy trochę podobna do alchemii: dużo intuicji, mało stabilnego sprzętu. Ale to właśnie w takich warunkach formują się silne szkoły naukowe. I ta, która wyrosła we Wrocławiu, okazała się zaskakująco wytrzymała.

Proces edukacyjny: kto i dlaczego wybiera Wydział Farmaceutyczny

Wrocławski Wydział Farmaceutyczny to miejsce, gdzie przyszli magistrowie latami starają się zrozumieć, dlaczego jedna molekuła działa, a inna – zepsuje pacjentowi wieczór. I wszystko to – pod mikroskopami, w parach alkoholu, na granicy między „jeszcze trochę się nauczę” a „ileż można?!”

Tutaj uczą zarówno klasycznej farmacji, jak i analityki medycznej – kierunku, gdzie trzeba mieć cierpliwość chirurga i precyzję zegarmistrza. Dla wielu to start do kariery w laboratoriach diagnostycznych lub badaniach klinicznych. A jest też kształcenie podyplomowe – gdy już doświadczeni farmaceuci wracają do audytoriów, aby nadążyć za zmianami w branży.

Sama atmosfera wydziału to miks akademickiej surowości i lekkiego studenckiego szaleństwa. Z jednej strony – formuły, których od pierwszego razu nie rozszyfrujesz. Z drugiej – notatki z uwagami na marginesach typu „nic nie zrozumiałem, ale zapisałem, bo to będzie na egzaminie”. Nauka tutaj wymaga wytrzymałości: według danych z jednego z badań, ponad 80% studentów uważa program za zbyt stresujący. A także – zapasu kawy, dobrych notatek i przyjaciół, którzy pomogą dotrwać do sesji.

Mimo to, konkurs nie spada. Bo dyplom z tego wydziału to niemal gwarantowany abonament w świat zawodowy. Oczywiście, z zastrzeżeniem: trzeba się uczyć przez całe życie.

Nauka i laboratoria: badania, które mają znaczenie

Jeśli ktoś ma pokusę wyobrazić sobie farmaceutę jako osobę, która tylko czyta instrukcje do tabletek – zapraszamy do laboratoriów wydziału. Tutaj farmacja nabiera zupełnie innego wyglądu: probówki, wirówki, komory do hodowli komórek. I wiele pytań, na które na razie nie ma jasnych odpowiedzi.

Jeden z kluczowych kierunków – badania roślin leczniczych. W Departamencie Biologii i Biotechnologii Farmaceutycznej hoduje się rośliny, które syntetyzują alkaloidy, fenylopropanoidy, terpenoidy. Myślicie, że tu po prostu suszą miętę? W żadnym razie – rozbierają ją tu na molekuły, testują, analizują, szukają w najdrobniejszych częściach czegoś nowego. A także – badają właściwości antyoksydacyjne, efekty przeciwzapalne i potencjał dla formuł farmaceutycznych.

Inne grupy pracują na styku farmakologii i analityki: testują stabilność leków, opracowują nowe nośniki substancji aktywnych, analizują, jak leki zachowują się w organizmie. To nie trafia na nagłówki wiadomości. Ale właśnie te badania często stają się podstawą dla zmian w terapii, dawkowaniu, formach podania.

Wydział aktywnie współpracuje z międzynarodowymi centrami – zarówno akademickimi, jak i przemysłowymi. Często uruchamiane są tu projekty, gdzie nauka wychodzi poza mury uniwersytetu: wspólne opracowania, granty, publikacje w poważnych czasopismach. Czasem wydaje się, że dzienniki laboratoryjne prowadzone są tu poważniej niż osobiste pamiętniki.

Muzeum i dziedzictwo: jak wydział przechowuje historię farmacji

W samym sercu wydziału – prawdziwa kapsuła czasu. Muzeum Farmacji, które działa pod jego skrzydłami, to terytorium, gdzie ceramiczne słoje z napisami po łacinie sąsiadują z receptami, pisanymi odręcznie piórem. Tutaj wciąż pachnie sandałem, nalewkami i trochę – starymi podręcznikami.

Ekspozycje nie są tworzone dla piękna: to platforma, która pomaga studentom lepiej zrozumieć, skąd „wyrastają nogi” współczesnej farmacji. Dziesiątki próbek sprzętu aptecznego – od moździerzy do retort, starodruki, fragmenty mebli, a nawet kasy apteczne z XIX wieku. Wszystko to – nie dla nostalgii, a żeby widzieć logikę ewolucji zawodu.

Muzeum funkcjonuje nie jako cicha sala z tabliczkami „nie dotykać”. Wykorzystuje się je w procesie nauczania, przyjmuje wycieczki, wystawy, kolaboracje z historykami i instytucjami kulturalnymi. Regularnie słychać tu głos przewodnika i, oczywiście, śmiech studentów, którzy po raz pierwszy widzą, jak wyglądał aptekarzowy dzień pracy sto lat temu.

Farmacja we Wrocławiu ma pamięć. I to muzeum – jej najlepszy nośnik. A w ogóle w mieście jest wiele ciekawych muzeów, na przykład Muzeum Współczesne.

Wkład w przyszłość: farmaceuci nowej generacji

Współczesna farmacja to już dawno diagnostyka, konsultacje, uwzględnianie interakcji między lekami i nawet podstawowe doradztwo psychologiczne. Farmaceuta przekształca się w partnera w systemie opieki zdrowotnej. I do tego przygotowują właśnie tutaj – na wydziale, który dobrze wie, co to znaczy nadążać za zmianami.

W strukturze działa departament kształcenia podyplomowego. Jego kursy mają na celu aktualizację wiedzy pod realne zadania. Tutaj uczą, jak грамотно prowadzić konsultację farmaceutyczną, jak sporządzać przegląd leków z pełną dokumentacją, jak przeprowadzać szybkie testy w aptece. Wszystko maksymalnie praktyczne – od case studies do symulacji.

Przyszli absolwenci coraz częściej wybierają pracę nie w sali aptecznej, a w klinikach, firmach farmaceutycznych, centrach analitycznych. Ale nawet ci, którzy pracują za ladą, już wcale nie są podobni do tych, którzy po prostu wydawali lek i mówili: „Dwa razy dziennie”. Nowa generacja farmaceutów myśli szerzej – jako specjaliści, którzy mogą udzielić choćby prostej konsultacji, ale dokładnie znają granice swoich uprawnień.

Profesjonalistą farmacji nie zostaniesz w jeden semestr. Ale to, co zaczyna się w murach wydziału, zostawia ślad w całym systemie. Bo współczesna farmacja, jak się okazało, wymaga nie tylko wiedzy, ale i ciągłego jej odświeżania. I tutaj rozumieją, kiedy trzeba zrobić „upgrade”, aby iść z duchem czasu. Tak samo jak to robi wrocławski piosenkarz Paweł Domagała.

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.