Comprehensive Traffic Research przeprowadziło badanie, z którego wynika, że 6,3% mieszkańców miasta codziennie korzysta z dwukołowca. Do niedawna był to najwyższy oficjalnie zmierzony wynik wśród polskich miast. Można jednak śmiało powiedzieć, że bez aktywności mieszkańców i nastawienia na ekologię, taka polityka rowerowa nie odniosłaby takiego sukcesu – pisze iwroclaw.com.
Wrocławski rower miejski
W rowerowym życiu Wrocławia warto pamiętać o wydarzeniu, które można nazwać historycznym – od listopada 2018 r. w mieście wypożyczono 1,1 mln rowerów. Takiego wyniku Wrocławski Rower Miejski nie odnotował nigdy wcześniej.
Organizacja “Wrocław City Bike” była pierwszym systemem Nextbike w Polsce i obecnie nadal jest operatorem miejskiego transportu rowerowego. Przed wprowadzeniem wypożyczalni rowerów wrocławianie nie sądzili, że dwukołowiec może być tak wygodny w mieście.
Rok 2018 był ogólnie rokiem rowerowych rekordów. Oprócz ustanowienia rekordowej liczby wypożyczeń w sezonie jesiennym, maj osiągnął poziom 185 tysięcy wypożyczonych rowerów. Wiosną, 19 kwietnia, pobity został dzienny rekord liczby przejazdów – wówczas rower wypożyczono 8696 razy. Łącznie od 2011 do 2018 roku wrocławianie wypożyczali jednoślady ponad 4,5 miliona razy.
W 2018 r. najpopularniejszymi stacjami rowerowymi były: „Rondo Reagana”, „Rynek”, „Wita Stwosza – Szewska”, „Hala Targowa”, „Świdnicka – Chrobrego”. Najpopularniejszymi trasami były: „Kredka i Ołówek” do „Ronda Reagana”; gmach główny Politechniki Wrocławskiej – „Teka”; węzeł Reagana – Wyszyńskiego.
We Wrocławiu można korzystać z 230 stacji i ponad 2300 rowerów czwartej generacji. Od 2019 roku możliwa jest także jazda niestandardowymi jednośladami: rowerami elektrycznymi, rodzinnymi rowerami cargo, tandemami, rowerami dziecięcymi, rowerami składanymi i handbike’ami. Sponsorowane stacje to także szansa na rozwój miejskiej sieci rowerowej.
Do 2019 r. system wypożyczalni rowerów nie był dostępny zimą, ale od 2019 r. stało się to możliwe, jednak nie w takich samych ilościach jak w innych porach roku.

Na starcie
Ruch rowerowy we Wrocławiu rozwija się od dłuższego czasu. Na przykład w latach 90. lokalne władze miały trudne relacje z wrocławskimi rowerzystami. Były momenty zarówno wzajemnego zrozumienia, jak i wzajemnych oskarżeń. Patrząc wstecz, można śmiało powiedzieć, że rowerowa historia Wrocławia była wynikiem aktywnego ruchu społecznego i jego wpływu na politykę miasta.
Jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku Wrocław był bardzo wygodnym miastem do jazdy na rowerze. Świadczą o tym nawet pocztówki z tamtych lat. Infrastruktura miasta była wystarczająca dla rowerzystów. Gdyby oceniać ją według dzisiejszych standardów, można by ją nazwać wzorcową.
Organizacja kolarska, która działała we Wrocławiu liczyła około tysiąca członków. To znacznie więcej niż we współczesnych wrocławskich stowarzyszeniach, można więc przypuszczać, że przed wojną życie rowerowe w mieście aktywnie się rozwijało. Jednak z powodu socjalizmu kolarstwo zatrzymało się na 50 lat, ale kiedy Wrocław zyskał nowych właścicieli i swobody obywatelskie, rozpoczął się nowy etap dla lokalnych rowerzystów.
Rozwój dwukołowego transportu miejskiego rozpoczął się w czasach, gdy po okresie rządów niemieckich w mieście istniało zaledwie kilka kilometrów ścieżek rowerowych w różnym stanie technicznym, które były rozrzucone po całym mieście.
Aktywiści próbowali ożywić ruch rowerowy, ku czemu było kilka powodów i pierwszym z nich były kwestie środowiskowe. Już w latach 80. mieszkańcy miasta odczuwali skutki dużej liczby samochodów, a powietrze było niezbyt czyste. Aktywiści starali się również stworzyć we Wrocławiu bezpieczne warunki do jazdy na rowerze. W latach 90. do tych dwóch aspektów dołączył trzeci, który miał na celu rozładowanie korków w mieście. Już wtedy korki na miejskich drogach stawały się częstym zjawiskiem.
W 1989 roku Polski Klub Ekologiczny i Dolnośląskie Towarzystwo Cyklistów zorganizowały pierwszy w historii miasta Dzień bez Samochodu. W tym samym czasie mieszkańcy zwrócili się do władz Wrocławia z petycją o budowę systemu ścieżek rowerowych. Współpraca ta została później nagrodzona przez Fundację Forda w 1992 roku, lecz początkowo aktywistom mówiono, że po tych ścieżkach nie ma kto jeździć.
Upór członków organizacji, rozwój koncepcji tras rowerowych i coroczny wzrost liczby mieszkańców podróżujących rowerem zmusiły w końcu władze miasta do podjęcia decyzji na korzyść ruchu rowerowego w mieście i rozbudowy sieci ścieżek rowerowych.

Zmiany
Jak podaje Wrocławska Inicjatywa Rowerowa, pierwsza koncepcja rozwoju dróg rowerowych w mieście powstała w 1994 roku. Ci, którym na tym zależało, starali się stworzyć infrastrukturę, która pozwoliłaby na godne i wygodne poruszanie się rowerem. Choć projekt został odrzucony, podjęto uchwałę o budowie 100 km ścieżek rowerowych w ciągu pięciu lat. Niestety, inicjatywa została zrealizowana niedoskonale.
Wrocław stał się liderem wśród polskich miast, które podkreślały potrzebę rozwoju ruchu rowerowego. Upragnione 100 km osiągnięto dopiero w 2002 roku. Przyczyniła się do tego m.in. powódź z 1997 roku.
Choć cel został osiągnięty, wrocławski system rowerowy trudno nazwać spójnym. Rowerzyści nie mogli swobodnie przemieszczać się między centrum miasta a osiedlami mieszkaniowymi. Centrum nie było zbyt przyjazne dla transportu dwukołowego, a miejski Rynek był zamknięty dla ruchu rowerowego przez większą część dnia.
Według badań z tamtych lat tylko 25% tras było zadowalających pod względem jakości. Ponad 50% stanowiły ciągi pieszo-rowerowe. Przy projektowaniu tras nie brano pod uwagę opinii użytkowników, koncepcja nie była profesjonalna i nie została uzgodniona bezpośrednio z rowerzystami, co spowodowało wyżej wymienione problemy. Ponadto remonty ulic miejskich nie obejmowały ścieżek rowerowych tam, gdzie były one najbardziej potrzebne.

Współczesność
Udana współpraca z władzami miasta miała miejsce wiosną 2002 roku. Odbył się wówczas okrągły stół rowerowy, gdzie zdecydowano o remoncie i modernizacji miejskich ścieżek rowerowych.
Pod rządami prezydenta R. Dutkiewicza ruch rowerowy we Wrocławiu znacznie się poprawił – nie skąpił on środków na ten cel. Można więc powiedzieć, że współpraca między społeczeństwem a władzami była wzorowa. Prezydent dotrzymał obietnic i zrealizował zaplanowane inwestycje rowerowe w mieście. Ulice, które nie miały ścieżek rowerowych, w końcu je otrzymały.
Dzięki temu Wrocław jest bliżej stworzenia spójnego systemu dróg rowerowych z centrum miasta do osiedli mieszkaniowych. Tym samym ruch w mieście stał się znacznie bezpieczniejszy. Powołano również Radę Polityki Rowerowej przy Urzędzie Miejskim Wrocławia.
Jeśli chodzi o obecne życie wrocławskich rowerzystów, to są oni nieco rozczarowani realizacją obietnic obecnych władz miasta. Przykładowo, prezydent miasta J. Sutryk podpisał nową deklarację rowerowego Wrocławia, która przewiduje inwestycje sięgające 150 mln zł. To ogromna szansa na rozwiązanie wszystkich kwestii i zwiększenie ruchu rowerowego w mieście.
Jednak od 2020 roku obiecany przez Sutryka budżet to tylko mniej niż połowa z planowanych 30 milionów rocznie.