9 lutego 2026

Renata Małgorzata Mauer-Różańska. W strzelaniu działała jak chirurg

Related

Sensory dla robotów: wkład Wrocławia w przyszłość maszyn z instynktem

Wyobraź sobie robota, który nachyla się, by podnieść szklankę...

Samonaprawialny beton – wynalazek, który przedłuża życie budynków

Beton pęka. To normalne – starzeje się, wchłania wilgoć,...

Neurobiolog Paweł Tabakow: jak jeden lekarz z Wrocławia ruszył medycynę z martwego punktu

Wyobraź sobie, że słyszysz: „To beznadziejna sprawa. Ten człowiek...

Światłowody z Wrocławia: jak miasto stało się centrum rozwoju technologii optycznych

Światłowody to jedna z kluczowych specjalizacji technologicznych Wrocławia, o...

Share

Polska strzelczyni i działaczka samorządowa. Specjalizuje się w karabinie pneumatycznym i strzelaniu trójbojowym. Zdobywała medale na Igrzyskach Olimpijskich, dwukrotnie zostając mistrzynią. Trzykrotnie zdobywała również nagrody na Mistrzostwach Świata. Od 1989 roku jest zawodniczką WKS Śląsk Wrocław. W 1996 roku zdobyła swój pierwszy złoty medal olimpijski w strzelaniu z karabinu pneumatycznego – informuje iwroclaw.com.

Osiągnięcia

Mistrzyni olimpijska urodziła się 23 kwietnia 1969 roku w Nasielsku. Swoją karierę rozpoczęła w Warszawskim Klubie Strzeleckim. Później, w 1989 roku, kontynuowała treningi w Klubie Sportowym Śląsk we Wrocławiu. Już jako juniorka odnosiła znaczące sukcesy. W 1990 roku zdobyła srebro na Mistrzostwach Świata w kategorii seniorek. Niestety uległa wypadkowi i spędziła pół roku na rehabilitacji. Trenerami Renaty byli: Z. Stachyra, P. Kosmatko, A. Kijowski.

W walce o swoje pierwsze olimpijskie złoto w 1996 roku w Barcelonie pokonała Niemkę P. Horneber o 1,9 punktu. Trzy dni później Mauer zdobyła brąz w strzelaniu z trzech pozycji. W 2000 roku była piętnasta w strzelaniu z karabinu pneumatycznego. Zdobyła jednak złoto w strzelaniu z trzech pozycji. Kolejne zawody odbyły się w Atenach w 2004 roku.

Renata brała udział w różnych międzynarodowych turniejach. Podczas swojej kariery sportowej zdobyła trzy medale na Mistrzostwach Świata i sześć na Mistrzostwach Europy. W Polsce strzelczyni zdobyła 65 medali. Na sportową emeryturę przeszła w 2014 roku.

Jak to wszystko się zaczęło

Punktem wyjścia był Warszawski Związek Strzelectwa Sportowego. Renata już jako juniorka wyprzedzała najlepszych wśród starszych zawodników. W końcu 19-latka musiała zmienić barwy klubu i miejsce zamieszkania, bowiem technologia w strzelectwie sportowym rozwijała się błyskawicznie – nowoczesne karabinki pneumatyczne były wówczas bardzo drogie. Strzelectwo na wysokim poziomie wymagało również wysokiej jakości odzieży sportowe, na która warszawskiego klubu było nie stać.

Renata udała się więc do Wrocławia, do tamtejszego „Śląska”. Wtedy życie zawodniczki zmieniło się diametralnie. W 1989 roku Mauer zajęła trzecie miejsce w Zurychu. Kiedy jednak przechodziła przez jezdnię i spojrzała na zegarek, obudziła się w szpitalu.

W związku z tym młoda zawodniczka musiała przechodzić rehabilitację przez 1,5 roku. Złamane biodro nie chciało się goić. Renata nie ukrywała, że każdy dzień leczenia gromadził w niej smutek i pesymistyczne myśli. Sportsmenka znajdowała ukojenie w czytaniu i medytacji. Wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że od czasu wypadku stała się lepszym strzelcem i człowiekiem.

Kilka miesięcy po powrocie do zdrowia Mauer miała już na szyi srebrny medal Mistrzostw Świata. Zaczynała również przygotowania do Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie.

Nie jest tajemnicą, że każdy sportowiec ma swoją własną taktykę, również w strzelectwie. Mauer w momencie oddawania strzału nie kierowała się przypływem adrenaliny – wręcz przeciwnie, zawodniczka zachowywała się spokojnie i wykonywała precyzyjne ruchy niczym chirurg.  Według Renaty wiele zależy od temperamentu strzelca. Kobieta zawsze zawsze starała się zachować jak największy spokój.

Ważnym elementem takich zawodów jest to, że widzowie na trybunach muszą być bardzo cicho. Żadnych fleszy czy krzyków w momencie strzału. Według Renaty strzelec w tym sporcie woli zamknąć się we własnej bańce. Każda niekorzystna sytuacja boli podwójnie.

W Barcelonie było bardzo gorąco. Mimo starań organizatorów, warunki nie sprzyjały rozgrywaniu zawodów sportowych. Brak klimatyzacji, wysoka wilgotność i upał są szczególnie dokuczliwe, gdy masz na sobie specjalny obcisły strój strzelecki. 

Niestety, misja w Barcelonie zakończyła się dla Renaty Mauer niepowodzeniem: nie znalazła się nawet na końcowej liście zwycięzców, lecz nie poddała się. 

20 lat później

W jednym z wywiadów kobieta powiedziała, że choć od jej drugiego złotego medalu olimpijskiego minęło już ponad 20 lat, to pamięta wszystkie wydarzenia tak, jakby wydarzyły się wczoraj. Strzelecka przyznaje jednak, że nigdy nie świętowała takich rocznic. Nie ma też zwyczaju trzymania medali czy oglądania starych zdjęć z zawodów. Woli dzielić się swoimi doświadczeniami, gdy pytają ją o to na przykład młodzi sportowcy.

Na swój drugi złoty medal spojrzała z zupełnie innej perspektywy. Mimo że jest utytułowaną strzelczynią, nie czuła żadnej presji. Co więcej, myślała też inaczej. Przede wszystkim Renata skupiała się na zawodach, przygotowaniu fizycznym i psychicznym, czyli na udanym starcie i prawidłowej taktyce strzelania.

Mauer wspomina, że słaby start z 15. miejscem w jej pierwszych zawodach na igrzyskach olimpijskich sprawił, że była spięta. Choć rzadko się to zdarza, strzelczyni uległa presji swoich myśli. W tamtym czasie zawodniczka wymagała od siebie zbyt wiele. W strzelectwie zwykle jest wielu faworytów, a kilka milimetrów w trafieniu w cel może być decydujące.

Mauer podkreśliła również, że nie była poddawana żadnej krytyce. Skupiła się na kolejnych zawodach i odzyskała pewność siebie, mając na to 4 dni. 

Bardzo pomógł jej fizjoterapeuta. Renata przyznaje, że to wyzwanie dla strzelca, gdy musi zmagać się z bólem pleców, rąk czy nóg, gdyż wtedy organizmowi brakuje tlenu. Masaż wykonany przez lekarza potwierdził przypuszczenia Mauer o tym, jak duże napięcie było w jej ciele.

W walce o złoto Renata skupiła się na technice strzelania. To bardzo ważne, aby każdy strzał był oddany równie celnie. Taka koncentracja pozwoliła strzelczyni znaleźć się w pierwszej dziesiątce. W tym momencie Renata poczuła ogromne uniesienie i siłę. Nawet wysokie tętno nie przeszkodziło jej w poprawnym trafieniu w cel.

Ostatni strzał był decydujący. Mauer poczuła przewagę nad przeciwniczek, które miały kilka ósemek. Dlatego strzelczyni celowo nie próbowała trafić dziesiątki. Na oddanie strzału miała 75 sekund. Gdyby zawodniczka nie trafiła za pierwszym razem, mogłaby nie zdążyć na drugą próbę. Renata strzeliła więc „byle jak” i zobaczyła na urządzeniach punktujących, że złoto na pewno będzie jej.

Zawiłości

Po przejściu na sportową emeryturę w 2014 roku Renata rozpoczęła pracę dydaktyczną na wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Prowadzi zajęcia z marketingu sportowego, pedagogiki sportu, zachowań uczestników zawodów sportowych, organizacji zawodów i zgrupowań sportowych. Jest również instruktorem strzelectwa. W 2021 roku planuje również obronę pracy doktorskiej.

Renata chętnie wspomina swoje sportowe zwycięstwa i dzieli się zawiłościami procesu strzelania. Wiele osób zastanawia się, jak trenują strzelcy. Na przykład ci, którzy nie znają zawiłości Formuły 1, mogą powiedzieć, że bolidem steruje komputer i również dziwią się, dlaczego kierowca jest tak zmęczony po zawodach.

Renata mówi, że strzelanie to bardzo duże obciążenie umysłowe, ponieważ zawody są dość długotrwałe. Na przykład strzelanie z karabinu pneumatycznego trwa godzinę i 15 minut, z karabinu sportowego – dwie godziny i 15 minut. Każdy strzał wymaga maksymalnej koncentracji i jest wyczerpujący.

Sam karabin waży 5,5-6,5 kg, ciało jest również bardzo obciążone. Musisz stać w pozycji strzeleckiej, trzymać broń i w ogóle się nie ruszać. Ponadto strzelcy muszą wiedzieć, jak obniżyć tętno, które może gwałtownie wzrosnąć. Mauer mówi, że ważne jest, aby w takich momentach oddychać prawidłowo i głęboko, to pomoże uspokoić się.

Sport dał też strzelczyni cenne doświadczenie w kontrolowaniu emocji. Tak, Renata miała kilka załamań, lecz nauczyła się nie ulegać emocjom. To, czego zawodniczka nie może się pozbyć, to olimpijska gorączka. Mimo, że od jej ostatniego startu w Atenach w 2004 roku minęło już sporo czasu, nadal ekscytuje się przed każdym turniejem, który ogląda. Zawsze tak było: w Pekinie, Londynie, Rio de Janeiro. Tak samo było przed Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio.

Renata zawsze czuje się emocjonalnie jak olimpijka.

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.