Wrocławski Park Technologiczny (WPT) to największy hub innowacji na Dolnym Śląsku, stworzony z myślą o rozwoju startupów, firm R&D oraz projektów naukowo-technologicznych. We Wrocławiu — mieście, w którym jeszcze w XX wieku dominowały klasyczne rytmy przemysłowe — powstała przestrzeń przyciągająca startupowców, naukowców i technologicznych marzycieli nie gorzej niż berlińskie czy amsterdamskie huby. WPT od ponad dwóch dekad rozrasta się i obrasta w idee. Swoje biura wynajmują tu firmy, które tworzą materiały przyszłości, wprowadzają na rynek biotechnologie i eksperymentują z kosmicznymi ambicjami — wszystko pod jednym dachem. Czym jest ten park, kto z niego korzysta i jak się do niego dostać — opowiadamy na iwroclaw.com.
Czym jest Wrocławski Park Technologiczny i po co jest potrzebny
Tę przestrzeń we Wrocławiu zaczęto rozwijać już w połowie lat 90. Inicjatywa narodziła się w gronie, w którym znaleźli się przedstawiciele władz miejskich, lokalnego biznesu, naukowcy z Politechniki Wrocławskiej i nawet Narodowy Bank. W 2001 roku oficjalnie powstała spółka akcyjna «Wrocławski Park Technologiczny S.A.». Od tego czasu wyrosło tu kilkadziesiąt budynków, a na terenie parku działa ponad 220 firm.
To teren z pełną infrastrukturą dla rozwoju biznesu. Biura są. Laboratoria też. Pomieszczenia produkcyjne, strefy magazynowe, sale konferencyjne, usługi wynajmu i wsparcia – wszystko pod ręką. Dla wielu przedsiębiorców jest to punkt wejścia do miasta i regionu, gdzie można szybko przetestować pomysł, uruchomić startup lub przenieść część prac rozwojowych.
WPT nie leży na obrzeżach. Jest zlokalizowany między centrum Wrocławia a lotniskiem, tuż przy linii kolejowej i drodze ekspresowej. Oznacza to, że miejsce jest wygodne i dla logistyki, i do żywego kontaktu – przyjechać na spotkanie, przeprowadzić warsztaty, znaleźć nowych partnerów.

W 2023 roku park obchodził 25-lecie powstania pierwszej idei. W komunikatach prasowych tę datę skomentowano bez zbędnego świątecznego tonu.
«Mówimy, że przyszłość trzeba zaprojektować. I robimy to już od 25 lat», –
powiedział prezes WPT Maciej Potocki. Jak na technopark – brzmi dość skromnie. Ale być może to plus – po prostu tutaj przyjęło się działać, a nie deklarować.
Architektura innowacji: jak działa park od środka
Wrocławski Park Technologiczny to cały kwartał z oddzielnymi strefami, gdzie każdy wie, po co tu jest. Najbardziej rozpoznawalna część – to budynek Alfa przy ulicy Klecińskiej. Mieści kilka tysięcy metrów kwadratowych biur, rozmieszczonych na trzech piętrach. Tutaj mają siedziby firmy, dla których ważne jest przebywanie w środowisku technologicznym, ale bez konieczności posiadania laboratoriów czy produkcji.
Oprócz Alfy, są jeszcze Beta, Gamma i inne budynki. Są one przeznaczone już na inny format – z pomieszczeniami laboratoryjnymi, warsztatami technicznymi, czasem nawet z modułami badawczymi, które trudno znaleźć w typowym centrum biurowym. I cały ten teren nie wygląda jak strefa techniczna z lat 80. Są tu skwery, kawiarnie, miejsca spotkań – środowisko sprzyja zarówno kontaktom biznesowym, jak i krótkim przerwom między spotkaniami.

Firmy mogą wynajmować tu biura i laboratoria lub włączać się we wspólne projekty – z uniwersytetami, instytucjami naukowymi, inwestorami. WPT ma salę eventową, platformy konferencyjne, a także usługi, które pomagają w składaniu wniosków o granty lub poszukiwaniu partnerów. Często przyjeżdżają tu ci, którzy przygotowują projekty do współpracy z CERN, ESA czy innymi dużymi strukturami europejskimi. Bo jest tu z kim się skonsultować i kogo zaangażować.
Oczywiście, ta przestrzeń jest przemyślana również pod kątem logistyki. W pobliżu – droga ekspresowa, linia kolejowa, lotnisko w 15 minut. Jeśli przywozisz sprzęt lub czekasz na delegację – jest to wygodne. Ale wygody nikt tutaj nie podaje jako osiągnięcia. To po prostu rzecz bazowa, jak krzesło przy stole.
Możliwości, które otwiera technopark dla innowatorów

Park został stworzony dla tych, którzy rozpoczynają biznes na styku nauki i technologii. Czuje się to do dziś. Regularnie pojawiają się tu firmy, które dopiero co wyszły ze środowiska uniwersyteckiego, właśnie zebrały zespół lub zakończyły pierwsze eksperymenty w laboratorium. Dla nich jest tu wszystko – pomieszczenia z wentylacją pod chemię, porady, jak złożyć wniosek o finansowanie…
WPT nie ogranicza się do wynajmu – ma swoje programy akceleracyjne, huby, usługi konsultacyjne. Za jego pośrednictwem można dostać się do Big Science Hub – platformy, która przygotowuje firmy do współpracy z CERN, ESA, ITER i innymi dużymi projektami naukowymi. Dla kogoś to szansa na zrobienie pierwszego kroku do udziału w projektach europejskiej skali. Albo, co najmniej, wyjście ze swoim rozwiązaniem poza granice regionu.
Jeden z najciekawszych przykładów – program Fly Me to Mars. To o kosmosie, ale bez nadmiernego romantyzmu. Tutaj przygotowuje się biznes do realnego zaangażowania w przemysł kosmiczny. Wyjaśnia się, czego wymaga Europejska Agencja Kosmiczna, jak działa zakup sprzętu czy usług R&D. Jeśli jest produkt, który choć trochę przecina się z tymi kierunkami – jest szansa trafić na radar dużych graczy.
Osobno warto wspomnieć o związku WPT z akademią. Park współpracuje z Politechniką Wrocławską, Instytutem Immunologii PAN, centrami biotechnologicznymi. Jeśli ktoś potrzebuje analityki, wspólnych badań lub dostępu do wąskiej ekspertyzy – tutaj doradzą, z kim rozmawiać. Czasami to jest nawet ważniejsze niż powierzchnia do wynajęcia.
Kariera i praktyki w WPT: kto tu pracuje

Na terenie parku codziennie pracuje ponad dwa tysiące osób. To nie jest jedna firma z dużym biurem, a cała sieć biznesów, które wybrały WPT jako dogodne środowisko pracy. Są tu informatycy, biotechnolodzy, inżynierowie, badacze, specjaliści ds. komunikacji, sprzedaży, logistyki – lista jest szersza, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Pracują tu zarówno startupy pięcioosobowe, jak i międzynarodowe firmy z lokalnymi zespołami.
Ofert pracy można szukać na stronach samych firm, w wewnętrznej sekcji WPT lub na miejskich platformach. Zapytania typu «Wrocławski Park Technologiczny oferty pracy» dają stabilne rezultaty. Ktoś rekrutuje ludzi do działu rozwoju, ktoś – do produkcji lub laboratorium. Spotyka się też bardziej «biurowe» pozycje: administracja, księgowość, HR.
Oddzielna kategoria – studenci. Dla nich są tu otwarte różne rodzaje praktyk: krótkoterminowe, dłuższe, płatne i wolontariackie. Niektóre firmy w parku przyjmują praktykantów z wrocławskich uniwersytetów, inne – z zagranicy. Kluczowe tematy: IT, biotech, inżynieria, R&D, chemia, finanse. Zatem tak, praktyka we Wrocławskim Parku Technologicznym – to dobry i pożyteczny pomysł na start.

Mimo ogólnej otwartości, jest kilka warunków, które niemal zawsze figurują w ofertach pracy. Pierwsze – znajomość polskiego lub angielskiego. Drugie – gotowość do pracy w intensywnym, często badawczym tempie. I trzecie – umiejętność bycia autonomicznym. Tutaj ceni się ludzi, którzy potrafią sami zorganizować pracę, znaleźć rozwiązanie i nie potrzebują stałego nadzoru. Czyli wszystkich, którzy naprawdę chcą coś zrobić.
Realne przypadki: komu WPT pomógł się rozwinąć
Saule Technologies – to jedna z najgłośniejszych historii związanych z WPT. Firma opracowuje perowskitowe panele słoneczne – lekkie, elastyczne i perspektywiczne dla powierzchni miejskich. Ich droga zaczynała się jako projekt badawczy. W WPT znaleźli laboratorium, wsparcie mentorskie i prostą możliwość: być na miejscu, gdzie ludzie rozumieją skomplikowane idee i nie czekają na gotowy biznesplan.
Inny przykład – QNA Technology. Ci ludzie tworzą fluorescencyjne nanomateriały, używane w wyświetlaczach, optyce, medycynie. Weszli do parku z pomysłem laboratoryjnym, a wyszli na pełnoprawną produkcję. Dostali miejsce, infrastrukturę i czas na rozkręcenie technicznie skomplikowanego produktu bez presji.
A są też firmy, które już miały nazwisko. Na przykład Nokia – część jej polskiego zespołu R&D pracowała właśnie w WPT. Oczywiście, nie z powodu braku pomieszczeń w mieście. Po prostu tutaj jest wygodnie: dostęp do talentów, uniwersytety obok, i żadnych problemów z serwisem czy logistyką.
Również we Wrocławiu, choć nie w WPT, startowały znane startupy, na przykład GlucoActive.